He, he, napisali w wiadomościach, że polskie uczelnie znalazły się wśród najlepszych na świecie. Najlepszych? A to ci heca! Pierwsza z nich, UJ, kończy dopiero trzecią setkę, piąta zamyka niemal czwartą. Problem jednak i w tym, że rankingów od przysłowiowego metra, podobnie jak różnych kryteriów ocen. I w zależności od tego, które z tych ostatnich uznamy za decydujące, tak nam ułóży się lista. A wtedy ilość naszych szkół wyższych może się zmniejszyć.

         Jednak tak naprawdę nie to jest ciekawe, tylko reakcja polskich internautów, przy czym oświadczam, że artykuł znalazłem w wiadomościach portalu Onet. A nie wiem czy tylko tam, czyli pod szyldem TVN, czy w ogóle, jednak faktem jest, że Polacy wyraźnie cierpią na amerykański kompleks.

        Okazuje się bowiem, że w opinii niebywale wykształconego ludu nad Wisłą wszystko co amerykańskie jest …  No więc mówiąc językiem polskiego jentelygenta jest niefajne, jeśli w ogóle nie do dupy i musi być wyśmiane. W tym i uczelnie oczywiście też, a te, jankeskie znaczy, zdecydowanie nie tylko w tym jednym, ale i we wszystkich rankingach przodują.

         Wracając jednak do rzeczy, proponuję przeczytać wpisy. O amerykańskich inżynierach reprezentujących poziom wiedzy ze szkoły podstawowej, o liceach za komuny, których absolwenci przerastali poziomem edukacji absolwentów amerykańskich uczelni i inne podobnie bardzo trafne uwagi. Ale zapytaj takiego chama czy chciałby, by jemu lub jego dziecku zafundować edukację w niechby i którejś z trzeciej dziesiątki amerykańskich Alma Mater, to z wdzięczności zrobi tobie… Taa, i to przypuszczalnie też.

        Ale to nie jedyny problem. Bo większym jest i ten, jak z Polakami w ogóle dyskutować?  Oto przykład. Gdy rozmowa jest o Polsce, to powiedzą, że skoro wyjechałeś, więc nic nie wiesz, a i prawa do wtrącania się w sprawy polityczne nie masz. Natomiast gdy mówi się o USA, wtedy też nie wolno się wypowiadać, bo skoro jesteś imigrantem, to za mało wiesz albo i nic. No i zaraz dorzucą kilka miłych uwag o pracy ,,na zmywaku” lub przy smołowaniu dachów, co cofa człowieka w wiedzy, zatem nie warto z takim gadać.  No nie wygrasz z bydłem i już!

        Dlatego tak sobie czasem myślę, czy specjalnie dla Polaków umowy ACTA nie poszerzyć. O restrykcje odnoszące się do poziomu IQ, stopnia wiedzy, dobrego wychowania i prezentowanych emocji.

 

        Aha, nie liczę na dyskusję, bo mój wpis ma więcej niż trzy zdania. Dlatego znudzonym już teraz mogę zaproponować wersję skróconą.

        Tytuł… No dobrze, niech tam sobie pozostanie bez zmian, natomiast nowa treść zabrzmi:

 

,,Dlaczego, s………, jesteście tak bardzo niesympatyczni?”